Pierogi z kaszą jaglaną


 


Przy okazji pierogowej soboty pod wezwaniem ruskich pierogów, pomyślałam, żeby zamiast ziemniaków użyć kaszy jaglanej. Jak potem sprawdziłam to nie byłam pierwsza z tym pomysłem ,a  pierogi wpisane są na listę produktów regionalnych Podkarpacia:-). Muszę przyznać, że smakowo wyszły całkiem, całkiem;-) I szkoda, że to nie ja jestem ich prekursorem...



Składniki:
na ciasto:
  • 0,5 kg mąki,
  • 1 duży kefir,
  • szczypta soli,

na farsz:

  • 3/4 szkl. kaszy jaglanej,
  • 1 cebula,
  • 300 g twarogu półtłustego,
  • plaster wędzonego boczku,
  • 2 szkl. wody,
  • sól i pieprz,
  • olej do podsmażenia cebuli,
+ cebulę i boczek na okrasę.
 
Przygotowanie:
Kaszę przepłukać i gotować w 2 szklankach wody posolonej przez 15-20 minut. Cebulę drobniutko posiekać, posolić i podsmażyć z boczkiem pokrojonym w kosteczkę. Połączyć wszystkie składniki farszu. Doprawić solą i pieprzem.  
Wyrobić z kefiru i mąki ciasto, lekko posolić. Może zaistnieć potrzeba dodania mąki lub kefiru, gdyż w zależności od ich rodzaju, konsystencja ciasta może być różna - musi odchodzić od ręki. Gotowe ciasto rozwałkować i wykrajać szklanką okrągłe placuszki. Układać na środku farsz, skleić brzegi dociskając widelcem. Gotowe pierożki gotować w osolonej wodzie chwilę jeszcze po wypłynięciu, tak na wyczucie, myślę, że około 2-3minut. Podawać polane okrasą.

Ogórki w zalewie musztardowej


Mimo żaru lejącego się z nieba czas pomyśleć o zimie. Na tapetę wywołane są ogórki. Najwięcej u nas robi się oczywiście  kiszonych, nie mniej po meksykańsku i w zalewie musztardowej. Co roku na przełomie lipca i sierpnia z tatą zamykamy się w kuchni i zaczynamy rodzinne wekowanie. To prawie od lat jest nasz rytuał. 
...a zimą wyciągnięte na imprezie robią furrorę:-)



 Składniki:
  • 3 kg ogórków gruntowych,
  • ewentualnie listki laurowe i ziarenka pieprzu (niekoniecznie),
zalewa:
  • 1 l wody,
  • 1 szklanka octu 10%,
  • 3 płaskie łyżeczki soli, 
  •  5 kopiastych łyżeczek musztardy stołowej
  • 0,3 kg cukru.
Przygotowanie:

Wszystkie składniki zalewy zagotować i ostudzić.
3 kg ogórków obrać ze skórki i pokroić wzdłuż na ćwiartki. Ogórki ułożyć w słoikach, dodać listki i ziarenka pieprzu Zalać zimną zalewą. Pasteryzować 10 minut. Najlepiej smakują po kilku miesiącach, kiedy dobrze się przegryzą.








Chleb Młynarza



Po raz kolejny dołączyłam do akcji wspólnego pieczenia. Chleb wyszedł bardzo, ale to bardzo smaczny - warty czekania, bo wykonanie jest bardzo proste, ale oczekiwanie dość długie. Przyznam jeszcze, że w wielkiej konspiracji go popełniłam;-))


Składniki na 1 bochenek Miller's Loaf Jeffreya Hammelmana:

Zaczyn (wieczór wcześniej):
•           65 g mąki pszennej chlebowej (chyba typ 850)
•           45 g wody
•           1 łyżka aktywnego zakwasu żytniego ( miałam odłożone 3 łyżki i dodałam całość) *
Wszystkie składniki zmiksować. Przykryć folią i pozostawić w temperaturze pokojowej przez 12 godzin (całą noc).
*zakwas mam zawsze w lodówce, kto chętny to się podzielę.

Ciasto właściwe:
•           365 g mąki pszennej chlebowej
•           20 g mąki żytniej,
•           250 g wody
•           pół łyżki soli
•           cały 12-h zaczyn

Wszystkie składniki oprócz soli wymieszać na wolnych obrotach przez 1 minute, przykryć folią lub ściereczką na 30-60 minut. Dodać sól i miksować na wolnych obrotach przez kilka minut. Ciasto będzie dość klejące. Ciasto wyjąć na omączony blat i jeśli jest zbyt lejące, wgnieść trochę mąki, choć nadal musi być bardzo wilgotne i klejące. Przełozyć do naolejonej miski , przykryć folią i odstawić  do wyrośnięcia w ciepłym miejscu na 2,5 godziny. W czasie wyrastania należy ciasto  odgazować co 45 minut na omączonym blacie poprzez składanie go na trzy, obrócić o 90° i złożyć na pół.

Po wyrośnięciu (powinno podwoić objętość) uformować wąski bochenek, umieścić w bardzo dobrze omączonym koszyku do wyrastania lub ukształtować wąski podłużny albo okrągły bochenek bez koszyka, bo ciasto utrzymuje kształt. Bez koszyka najlepiej uformować bardzo wąski bochenek, gdyż ciasto  wyrośnie wszerz bardziej niż na wysokość. Wierzch obsypać obficie mąką. Jeśli formujemy w koszyku lub w innym naczyniu, szew ciasta powinien być u góry, jeśli bez naczynia lub koszyka, to szew powinien być na spodzie i powinien być dobrze sklejony. Należy chleb ułożyć na pergaminie, co ułatwi przenoszenie go na kamień do pieczenia bez zrujnowania kształtu chleba. Odstawić do wyrośnięcia na tak długo aż niemalże podwoi objętość, ale nie  musi. Trwa to zazwyczaj około 2 godzin, choć czasami tylko 1 lub 1,5 h. W międzyczasie dobrze nagrzać piekarnik do 220 °C (z termoobiegiem odpowiednio niżej, jeśli piekarnik sam nie obniża odpowiednio temperatury.) Na dnie piekarnika ustawić przed włączeniem żaroodporne naczynie na wodę lub płytką foremkę do ciast. Gdy piekarnik jest odpowiednio gorący, natychmiast naciąć chleb bardzo głęboko, minimum 3cm w najwyższym punkcie bardzo ostrym nożem, skalpelem lub żyletką. Wstawić chleb na kamień i natychmiast wlać szklankę wrzątku do naczynia. Piec około 35-45 minut, można tez obniżyć temperaturę po 20 minutach, jeśli chleb się zbytnio zrumienił. Chleb powinien wydawać głuchy dźwięk jeśli zapukamy palcem w spód. Studzić na kratce.


Razem ze mną chleb piekły:




Pleśniak z owocami



W latach 80-tych obowiązkowy na każdej imprezie. Również dzisiaj często gości w naszym domu, zwłaszcza latem, kiedy dostępne są świeże i kwaśne owoce. Zazwyczaj agrest i wiśnie doskonale się nadają. Jednak ja wykorzystałam czarną porzeczkę. Pasowała idealnie:-) 
Mimo "sakramenckiego" upału znikał w tempie expresowym.


Składniki:
  • 0,5 kg mąki pszennej,
  • 4 jajka,
  • 1 szklanka + 3 łyżki  cukru,
  • 200 g masła,
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia,
  • 1 łyżka kakao,
  • 0,5 kg świeżych owoców ( u mnie 30 dkg czarnej porzeczki).
Przygotowanie:
 
Zimne masło posiekać z mąką i proszkiem do pieczenia, dodać 3 łyżki cukru, 4 żółtka. Szybko zagnieść ciasto.Podzielić je na 3 części, jedną z nich zagnieść z kakao. Uformować 3 kule i włożyć do lodówki do stwardnienia. Białka ubić na sztywno, pod koniec ubijania dodając  szklankę cukru.
Blachę 24 x 32 cm wyłożyć papierem do pieczenia. Schłodzone jasne ciasto zetrzeć na tarce na dno formy. Można je podpiec. Na to wyłożyć owoce, zetrzeć ciemną część ciasta, a następnie pianę z białek. Na wierzch zetrzeć ostatnią, jasną część ciasta.
Piec około 40 - 50 minut w temperaturze 180ºC do suchego patyczka. 

 
Wczoraj miałam okazję być na koncercie Janusza Radka. Niezwykle energetycznym i ekspresyjnym :-). Ciągle w głowie siedzi mi refren  piosenki. Znacie to?

"Tak to jest ukochana, tak jest
Czas się żegnać, na zawsze, kto wie.
Tęsknić będę za Tobą a ty, za mną będziesz przelewać swe łzy.
Tak to jest ukochana, tak jest
Czas się żegnać, na zawsze, kto wie
Za chwilami się tęskni, by żyć
Ale po to są
By żyć
By żyć
By żyć, by żyć"
 


Sałatka ziemniaczana



Zanim będę prezentować greckie specjały dzisiaj polskie ziemniaki za którymi najbardziej tęskniłam;-). Oczywiście zawsze tak mam, że po pierwszym tygodniu urlopu, nudzą mi się potrawy danego regionu i zaczynam wspominać nasze najzwyklejsze warzywa i wędliny... Ma to też swoje plusy, często wracam nieco lżejsza;-).
Ta sałatka, znaleziona u Olgi, gości na naszym stole już od kilku sezonów. Świetnie się sprawdzi jako dodatek do grilla, choć ja uwielbiam ją samą bez żadnych dodatków. 


Składniki:
  • 0,5 kg  młodych ziemniaków,
  • 50 ml śmietany,
  • 3 ząbki czosnku,
  • 2 łyżki musztardy francuskiej,
  • sól,
  • koperek.
Przygotowanie:

Ziemniaki umyć i ugotować. Wymieszać śmietanę z musztardą, dodać sól, czosnek i koperek. Gdy ziemniaki wystygną  zalać przygotowaną mieszaniną. Odstawić na godzinę, żeby sałatka się przegryzła.




Pesto z botwinki





Zrobione po raz pierwszy, ale na pewno nie ostatni raz. W sumie to bardziej wyszła mi pasta, ale smakuje wybornie. Jako smarowidło do pieczywa i krakersów, ale też dodana do sosu z gorgonzolą sprawdziła się znakomicie.


Tym wpisem chciałam się pożegnać na jakieś 2 tygodnie. Od  dzisiaj  zaczynam urlop. Mam nadzieję, że będę miała dostęp do internetu i będę Was odwiedzać, jednak publikować nie będę... raczej, ale czy wytrzymam;-). A po powrocie zapewne zarzucę Was greckimi specjałami z Rodos. Miłych wakacji wszystkim życzę, smacznych doznań i słoneczka :-) Do miłego!


Składniki:
  • 1 pęczek listków botwinki,
  • 2 garstki słonecznika łuskanego ( u mnie Kresto),
  • 1/3 szkl. oscypka twardego startego,
  • 1/2 szl. oliwy,
  • 1 ząbek czosnku.

Przygotowanie:

Zmiksować wszystkie składniki, dolewać oliwy do uzyskania odpowiedniej konsystencji. Jednak u mnie było ciągle jej za mało, dlatego zostawiłam jako pastę.


Flambirowane kotlety ze schabu z sosem z zielonek

Flambirowane kotlety ze schabu z sosem z zielonek 

Pyszne schabowe  

 

Dawno nie było u mnie czegoś konkretnego. W związku z akcją czystek zamrażarkowych wygrzebałam zielonki. Miałam w swoich zbiorach przepisowych głęboko schowaną recepturę Karola Okrasy na flambirowane kotlety ze schabu z sosem z zielonek. Najbardziej przerażało mnie flambirowanie i po raz pierwszy to robiłam. Oprócz przerażenia towarzyszyło mi uczucie podekscytowania. Na pewno zabieg ten nie był na pokaz, jak to bywa w drogich restauracjach, aby zrobić wrażenie na gościach.
 Teraz troszeczkę teorii celem wprowadzenia. Nazwa pochodzi od francuskiego „flambé”, czyli „płonący”. Technika ta polega na polaniu jedzenia alkoholem, najlepiej brandy, koniakiem lub rumem i podpaleniu go. Alkohol wypala się błękitnym płomieniem, zostawiając delikatny posmak użytego alkoholu. Tylko trunki z wysoką zawartością alkoholu mogą być użyte do flambirowania jedzenia. Piwo, szampan i większość win nie zdaje egzaminu. Do flambirowania najlepsze są trunki o 40% zawartości alkoholu. Te o zawartości wyższej niż 60% są odradzane, ponieważ są łatwopalne i mogą stanowić zagrożenie podczas zapalania.  Podczas zapalania potraw warto mieć w pobliżu dużą metalową pokrywkę, za pomocą której można szybko ugasić ogień, jeśli wymknie się spod kontroli.


Na pewno flambirowanie jest bardzo widowiskowe. Dania zyskują ciekawszy  i bardziej wykwintny smak. Jednak jako początkująca miałam pietra:-). Skończyło się podwójnym sukcesem - obyło się bez strat i degustujący byli zachwyceni smakiem mięsa.

Składniki:
  • 500 g schabu wieprzowego bez kości,
  • 1 cytryna,
  • 3 ząbki czosnku,
  • 250 g świeżych grzybów - zielonek,
  • 1 łyżeczka suszonego majeranku,
  • 1 łyżki masła,
  • 150 ml słodkiej śmietanki,
  • 150 ml czerwonego wytrawnego wina,
  • 1 łyżka tartego chrzanu (użyłam chrzanu ze słoiczka),
  • 100 g konfitury z aronii ( ja dodałam żurawiny),
  • 50 ml whisky,
  • 1 łyżka oliwy,
  • sól, pieprz, olej.

Przygotowanie: 

Schab wyczyścić z włókien i tłuszczu, pokroić na  kotlety grubości około 2,5 cm, po czym zamarynować w soli, pieprzu, startej skórce z cytryny, plasterkach czosnku i oliwie; odstawić.  Oczyszczone, umyte i obrane grzyby -  zielonki, pokroić w grubsze kawałki; podsmażyć je na rozgrzanej oliwie, a następnie dorzucić rozgnieciony ząbek czosnku, suszony majeranek, sól, pieprz i 1 łyżkę masła; dusić na wolnym ogniu przez 20 minut.  Kiedy grzyby zmiękną, dolać śmietankę i dorzucić  chrzan; chwilę dusić, aż śmietanka dobrze się wchłonie. 
Do drugiego rozgrzanego naczynia wrzucić rozgnieciony ząbek czosnku, wlać czerwone wino i gotować, aż wino odparuje do 1/3 objętości; do zredukowanego wina dodać konfiturę  - owoce i trochę syropu; potem dodać masło i dusić do uzyskania gęstej konsystencji. 
Na rozgrzanej patelni smażyć zamarynowane kotlety ze schabu (bez oleju, wystarczy oliwa z marynaty) i smażyć na złoty kolor z obu stron; kiedy kotlety się zrumienią, dolać whisky i podpalić zapalniczką. Po wypaleniu się całego alkoholu kotlety będą gotowe.
Na talerze wyłożyć sos z zielonek, na to ułożyć kotlety ze schabu, a na koniec udekorować  konfiturą z żurawiny i wina.

Copyright © zacisze kuchenne