Preclowe Hot dogi


Końcówka roku pogodowo nie nastraja;-(
Dlatego dzisiaj preclowe hot dogi na poprawę humoru.
Na pewno wpasują się świetnie na domówki sylwestrowe.
Ale też będą idealną przegryzką na kanapowe oglądanie TV.

Uszka z grzybami


W sumie to trochę wstyd, że na 5 lat istnienia bloga tego przepisu u mnie zabrakło.
Już się poprawiam i wrzucam:-)
Bez uszek nie ma Wigilli.
Dla niektórych jest to jedyna potrawa, którą jedzą przy wieczerzy;-)
 

DOMOWY LIKIER BAILEYS


Baileys najbardziej mi smakuje  na Boże Narodzenie. 
Może dlatego, że zawsze jako rarytas  był na świątecznym stole.
Z kostkami lodu, whmmm... Pychota!
Dlatego, gdy ujrzałam go u Agaty to zaświtała mi myśl, że w tym roku sama go przygotuję:-)
Smakuje niczym prawdziwy Baileys, słowo!
Powinien po zrobieniu odstać tydzień, ale już na drugi dzień dla mnie był dobry;-)

Dieta bezglutenowa – moda czy konieczność?

chleb bezglutenowy z kaszą gryczaną 

Obecnie jest na rynku wiele produktów bezglutenowych, które mogą zastąpić te, które zawierają gluten. Na blogu ma zakładkę z takimi przepisami.
Miałam w swoim życiu epizod z dietą bezglutenową ze względów zdrowotnych. Czyli znam z autopsji jak trudno jest przebrnąć przez takie restrykcje.  Zbliżają się święta i zachęcam do korzystania z mojego zbioru, zwłaszcza polecam chleb i ciasta. Są również pierogi, którego swego czasu były wybawieniem dla mojej małej klientki:-)

Pierogi z soczewicą, kapustą i grzybami


Tegoroczne Boże Narodzenie będzie zupełnie inne niż dotychczasowe...
Po raz pierwszy zabraknie na świętach mojej mamy ;-(
Coraz bardziej mi Jej brakuje...
Te pierogi zrobiłam z myślą o Niej. 
Starałyśmy się co roku wprowadzać coś nowego do menu świątecznego. 
Często wbrew  naszym domowym tradycjonalistom.
Ciekawe jak odbiorą je moi goście na tegorocznej Wigilii?;-)

CHLEBEK BANANOWY


Pewnie w każdym domu zostają banany, których nikt już nie chce jeść.
Wykorzystanie ich w tym  chlebku, to danie im drugiego życia:-) 
A jak wszystkim smakuje:-)

Korzenno-piwne roladki śledziowe z bakaliami



Coraz bliżej święta i coraz bardziej tęsknimy za smakami typowymi dla tego okresu.
Wiadomo, że zapach cytrusów, zwłaszcza pomarańczy i mandarynek od czasów dzieciństwa kojarzą nam się  z Bożym Narodzeniem. Tak samo jest z orzechami i suszonymi owocami.
Wystarczy zamknąć oczy kosztować i wspominać...
Cudnie jest przenieść się zmysłem smaku i zapachu do tak miłej przeszłości.
Dlatego poeksperymentowałam z bakaliami i nadziałam nimi śledzie. Smakują wybornie.
Tak świątecznie:-)

Dynia i brukselka w jesiennej zapiekance z sosem cukiniowym

Danie jarskie na cztery pory roku - jesień!



W tym roku, to już ostatnia sezonowa akcja naszych MMMAK-owych dań jarskich. 
Jejku jak ten czas leci. I mam wrażenie, że im jesteśmy starsi tym szybciej… 
Ale pewnie nie jestem sama w tym przeświadczeniu. 
Na tapetę tym razem wrzuciłam dynię i brukselkę. Zapieczone z bagietką i polane sosem z cukinii (podobnym do tzatzików) to moja jesienna propozycja:-) 
Jesteście ciekawi  jakie  bezmięsne dania znajdziecie u dziewczyn (Małgosi, Magdy, Ali i Kamili)?

Zapiekanki z pieczarkami w nowej odsłonie


Nowe oblicze poczciwej zapiekanki z pieczarkami i serem:-)
Była smakiem dzieciństwa.
Obowiązkowym punktem programu na każdej imprezie.
Ulubioną kolacją w rodzinnym domu.
Dzisiaj przedstawiam ją w innej odsłonie -z serem ricotta i dressingiem ziołowym.
I jak skusicie się?

Gęsina pieczona z sosem dyniowym


Miałam przygotować danie na konkurs "Zdrowa jesień na talerzu" #myAmbition .
Zdecydowałam się na gęsinę, która mimo, iż jest bardzo kaloryczna, to ma bardzo korzystny skład tłuszczów. Jest w niej dużo kwasów jedno- i wielonienasyconych, w tym znacznie więcej korzystnych dla serca kwasów omega-3 i omega-6 w porównaniu z innym drobiem.
Kwasy te wpływają m.in. na obniżenie poziomu złego cholesterolu (LDL) we krwi,  podwyższenie dobrego (HDL), ponadto wspomagają pracę mózgu.
Dawniej polska gęsina była jadana w okresie jesienno-zimowym. Na szczęście, za sprawą akcji Slow Food Polska „Gęsina na św. Marcina”, wiele się zmieniło i mięso wróciło na nasze stoły. Dlatego korzystajmy z jej dobrego wpływu na nasze zdrowie i samopoczucie;-)
Aby danie było z typowo jesiennym akcentem, upiekłam je na dyni, a finalnie podałam z sosem dyniowym. Mówię Wam niebo w gębie:-)

Orkiszowy chleb dekoracyjny


W tym miesiącu zaproszenie od Amber do wirtualnej piekarni zapowiadało się bardzo obiecująco.
Dekoracyjny chlebek orkiszowy. Jednak mój tak spektakularny nie jest;-( 
Dopiero dzisiaj byłam w stanie odtworzyć filmiki, które pokazuje Dana i Amber, jak je zrobić.
No tak, ale ja na telefonie ich odtworzyć nie mogłam...a szkoda, bo piękne  wychodzą.
Mimo płaskiego kształtu smakuje wybornie. Powtórzę go na pewno!

Gozo i Malta - leniwe i spokojne wakacje



Mój tegoroczny urlop zaplanowałam już rok wcześniej. Taka forma spędzania czasu w gronie przyjaciół i znajomych bardzo mi odpowiada. Na wyjeździe wrześniowym było nas 16 osób (8 par). Oczywiście sama bym tego do końca nie spięła. Poprosiłam o pomoc  moją przyjaciółkę Justynkę, z którą już bywałam  na Jej autorskich wojażach.  I tym razem nie zawiodłam się. Wszystko było dopięte i perfekcyjnie dopracowane. Pomysł wyjazdu okazał się być strzałem w 10, bo nie było osoby, która byłaby niezadowolona z takiej formy wypoczynku. Wynajęte mieliśmy 2  10-osobowe domy (tzw. farmhouse, z których  Gozo słynie), połączone  tajemną furtką w ogrodzie. Dzięki temu wszystkie posiłki jadaliśmy wspólnie na tarasie. Tu również spędzaliśmy nasz wolny czas podczas wieczornych biesiad. Doskonałe jedzenie popijane lokalnym winem z lekko słonawym posmakiem (Issland effect), spora dawka humoru, otoczenie bliskich osób, klimat i spokój wyspy, bez tłumów... Możecie uwierzyć mi na słowo – było cudnie:-) Dziewczyny rozpieszczały nas gozańskimi przysmakami, przygotowując pyszne posiłki i zaskakując różnorodnością smaków. Między innymi dlatego preferuję  wyjazdy w takiej formie. Oczywiście sama też miałam malutki wkład w te doznania;-)
Podróż rozpoczęliśmy zbiórką na lotnisku we Wrocławiu, z którego mieliśmy lot na Maltę (około 2,5h). Stamtąd autobus zawiózł nas  na prom do miejscowości Cirkewwa. Po 30 minutach byliśmy już na Gozo.  Do miejscowości Xaghra, gdzie rezydowaliśmy mieliśmy bardzo blisko. Trasę taką pokonywaliśmy kilkakrotnie, bo oprócz Gozo poznawaliśmy również największe atrakcje Malty.
Poniżej zdjęcia z naszej wyprawy. Z założenia to nie miała być  stricte wycieczka, ale raczej relaksowy, luźny wypad. Jednak  jedno  nie wykluczało drugiego.  
Copyright © zacisze kuchenne